niedziela, 9 czerwca 2013

Rozdział 1 PD


                                           


Znów siedziałem na łóżku. Harry i Niall pojechali na zakupy a Zayn i Liam mieli ważną sprawę do załatwienia. Tak czy inaczej byłem zupełnie sam. Coś nie dawało mi spokoju. Nie mogłem wstać. Nie miałem siły. Wieść od Elenour mnie dobiła a bynajmniej dostatecznie żeby odebrać chęć do życia.  Czułem ogromną pustkę… Nic nie mogło jej zapełnić.
-Jak czuje się mój mały pedałek?- zapytał pieszczotliwie Harry ,który właśnie wszedł do salonu- W porządku?
-A jak to wygląda? -odrzekłem- Jestem nikim. Znów jestem tylko nic nieznaczącą materią wśród tej ogromnej przestrzeni.-Schowałem głowę pod koc. Zacząłem płakać. Po prostu. Hazza przysiadł koło mnie. W pewnym momencie zauważyłem ,że jeszcze ktoś siedzi koło nas. Poczułem słony zapach sera i ziemniaków.-mogę się poczęstować Niall? -zapytałem szepcząc. Szczerze to prawie nie wydałem z siebie żadnego dźwięku.
-Jasne! -krzyknął wesoło Irlandczyk. –A co do tej Eleo…elou… noui… twojej byłej!- zaczął się śmiać. W sumie to dość ciężkie imię do wymówienia a szczególnie z tym irlandzkim akcentem- Znajdziesz inną, lepszą!
            Wybraliśmy się do parku. Było cicho i spokojnie. O 1.00 w nocy ciężko byłoby o kogoś żywego w takim miejscu. Na placu zabaw stały trzy postacie: Liam, Zayn i Katrine( nowa dziewczyna Zayna).Nie widzieli nas mimo ,żę stali pod latarnią. Było bardzo ciemno. Nagle parka zaczęła się całować. Nie mogłem na to patrzeć. Odwróciłem głowę i uroniłem łzę. Tu się poznaliśmy-pomyślałem. Harry uścisnął mnie i szepnął ,że zaraz stąd pójdziemy. Kiedy Kat mnie ujrzała od razu puściła Zayna. Chłopak się zmieszał tak samo jak ona. Wiedział ile to miejsce dla mnie znaczyło.
-Lou- zaczął Zayn- nie było może z wami może Nialla?
-Był tu przed chwilą… To dość dziwne –odrzekłem . Wszyscy zaczęliśmy się rozglądać. Nawoływaliśmy go ale nie odpowiadał. Po paru minutach szukania usłyszeliśmy szelest liści.
-Chłopaki- krzyknął Niall. Był bardzo zmęczony i zasapany- pomórzcie!!!
Z daleka wyglądał bardzo dziwnie. Był strasznie nieforemny. Zbyt szeroki… Gdy podszedł bliżej zauważyłem ,że ma coś w rękach ... A raczej kogoś. Od razu zerwałem się z miejsca. Biegłem najszybciej jak się dało. Nial niósł kogoś… To była dziewczyna. Miała na sobie podarte i sprane dżinsy. Na lewej stopie wisiał biały convers który nie był już taki biały.  Drugiego chyba zgubiła. Jej czarna  bluzka trochę się podarła więc zdjąłem marynarkę i ją okryłem. Było zimno a ona nie miała bluzy. Jej pełne usta były lekko otwarte. Można powiedzieć ,że to dość ładnie wyglądało. Harry powiedział by ,że seksownie. Wziąłem ją na ręce. Jej niebieskie, szklane od płaczu oczy otworzyły się na moment. Spojrzały na mnie z ulgą pełne miłości i wdzięczności po czym się zamknęły. Znów straciła przytomność.

___________________________________________________________________________________

Hejka. Mam nadzieję, że się podoba. Proszę komentujcie bo nie wiem czy jest sens pisać. ~Hazza

                                                           Czytasz=Komentujesz


1 komentarz:

  1. Nie mówiłyście, że piszecie razem :( Normalnie foch!
    Masz błędy. Pomóżcie!!! Mówiłam ci już, że przez 'ż' a nie 'rz'
    Dobra, dalej nie wypisuję. Ciąg dalszy znam, ale radziłabym ci rozbudować opisy i pisać dłuższe rozdziały.
    Wenki

    OdpowiedzUsuń